Strona:PL Eurypidesa Tragedye Tom II.djvu/269

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


KREUZA.

To wieniec, com go splotła z zielonej gałązki
Oliwki, którą pierwsza Atena sadziła
Na skale. Pozostała mu świeżości siła.
Jeżeli jest w koszyku, nie zwiądł do tej pory.

ION.

O matko ma najdroższa! Jakże jestem skory
Powitać cię, do lic się twych tulić bez końca!

KREUZA.

O dziecię, ty dla matki droższe, niż blask słońca,
Światłości ma jedyna — niech mi bóg wybaczy! —
W objęciach mam cię moich po długiej rozpaczy!
Myślałam, że już dawno jesteś pogrzebiony,
Że dawno gościsz w mrocznych izbach Persefony!

ION.

Rodzico ty ma droga! W głowie mi się roi,
Żem skonał i zmartwychwstał przy tej ręce twojej!

KREUZA.

O hej! O hej!
Wy jasne powietrzne okręgi!
Jakiejże dobędę potęgi
Z radosnej piersi mej,
Aby rozgłośnie
O błogiej zanucić wiośnie,
Która wróciła dziś do mnie!
Skąd mnie spotkały
Te tak ogromnie
Niespodziewane szały?
Skąd taka rozkosz po nędzy?!