Strona:PL Eurypidesa Tragedye Tom II.djvu/268

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


ION.

Przedstawia co? bom wierzyć nie bardzo gotowy.

KREUZA.

Gorgony wizerunek w pośrodku osnowy.

ION.

O Zeusie! Jakiż los to z rąk twych na mnie idzie!

KREUZA.

Są żmije na obwodzie, niby na egidzie.

ION.

Masz wstęgi i pieluszki! Znalazłem je oto!

KREUZA.

O dawna rąk dziewiczych przy krośnie roboto!

ION.

Cóż jeszcze jest ponadto? Możeś li — odgadła?

KREUZA.

Dwóch smoków są tam jeszcze złociste widziadła.

ION.

Ateny dar, z nim każe pono chować dzieci?

KREUZA.

Ten przykład Erychtonia z lat nam dawnych świeci.

ION.

A na cóż te ozdoby? Czemu służą one?

KREUZA.

Na szyi ma je dziecko nowonarodzone.

ION.

Są smoki... A z tem trzeciem jakie powiesz związki?