Strona:PL Eurypidesa Tragedye Tom II.djvu/236

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


Używszy podstępnego, zgładzić wraz ze świata —
I ojca i synalka, bo tak się to splata,
Że oni sprzątną ciebie!... [Jeśli się z żywotem
Pożegnać nie chcesz własnym, zrób to! Pod namiotem
Jeżeli mieszka jednym dwóch wrogów, to juści
Z nich jeden zginąć musi.] Niech więc nie dopuści
Do tego moja pani, a i ja też ręki
Nie waham się przyłożyć do dzieła — z podzięki
Dla tych, co mnie żywili. Pójdę, gdzie się składa
Przez mego zarządzona radosna biesiada,
I syna mu zabiję, bez względu, czy padnę,
Czy żyć tu będę dalej na świecie... Nie ładne
Jest tylko imię sługi, ono mu li jedno
Przynosi wstyd i hańbę, zasię prawdy sedno
Jest w tem, że sługa zacny w każdym innym względzie
Dorówna ludziom wolnym, gorszym on nie będzie!

PRZODOWNICA CHÓRU.

Ja także, droga pani, chcę dzielić twą dolę:
Chcę z tobą żyć godziwe, inak — umrzeć wolę!

KREUZA.

Jak, duszo, przemilczeć to mam?
A również jak deptać wstyd
I tajną odsłaniać miłość?
Lecz skąd ten we mnie zgrzyt,
Skąd walki o cnotę zawiłość?
Czyż tego nie chce on sam,
Ten mój zdradziecki mąż?
Nie tracęż domu i nie tracę dzieci?
I czyż nadzieja mi świeci,
Którą żywiłam wciąż
Daremnie,