Strona:PL Eurypidesa Tragedye Tom II.djvu/193

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


Dla tych, co po bożą
Radę tu przyszli.
Ja zaś, jak zwykle, mam w myśli
Spełnić, co spełniam od młodu:
Gałęźmi wawrzynowemi
Czysto zamiotę u wchodu
Kościół Fojbosa.
Jest rosa
Źródlanej wody, jej dżdżami
Zroszę
Pył ziemi
I tak naciągnę i spłoszę
Ptactwo, co plami
Nabożne, wokół ustawione datki.
Sierota-ć jestem bez ojca i matki,
Więc spełniam służbę w tej świątyni Foba,
Która mnie wychowała
I dotąd nie skąpi chleba,


∗                    ∗

Hej, sługo ty moja wspaniała,
Gałęzi wawrzynu święta,
Ledwie zerwana, świeża,
Co czyścisz świątynne przeddźwierza
Fojbowe!
Z bożegoś gaju uszczknięta,
Gdzie źródło wiecznie młode
Śle swą przeczystą wodę
I skrapia święcone liście
Mirtowe!
Tobą ja co dnia,
Gdy się ogniście