Strona:PL Eurypidesa Tragedye Tom II.djvu/192

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.



Wchodzi

ION.

Oto promienny wóz słońca,
W cztery zaprzężon konie,
Nad ziemią blaskami już płonie
I, siejąc światłem bez końca,
Spędza rój gwiazd
W mroczne, głębokie świętej Nocy tonie.
Parnasu strzeliste wierzchoły
Goreją w ognistej koronie
I głoszą śmiertelnym wieść,
Że już wesoły
Zbudził się dzień,
Ich włast.
Suszonej mirry wonie
Poczęły kłębami się nieść
Pod Fojba świątynny sklep.
Już na trójnogu, pełna świętych tchnień,
Delficka boża prorokini siada,
Ażeby z ust jej słyszała Hellada,
Jakie jej płyną wróżby
Od Apollona, z nieb.
Dalej, Delfowie, których do swej służby
Ma Feb:
Coprędzej idźcie, dalej,
Do srebrnych źródlisk Kastalji
I, wykąpawszy się w ich czystej fali,
Powróćcie wraz do świątyni!
I niech się wszędy zbożny spokój czyni.
A kiedy usta się wasze otworzą,
Niechże jedynie
Zbawienna z nich wieszczba płynie