Strona:PL Eurypidesa Tragedye Tom II.djvu/183

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


Przynieśli prochy ojców, popioły rycerzy,
Jam odbił je i dla was — wam się on należy —
Składamy dzisiaj dar ten, ja i gród nasz. Za to
Winniście nam być wdzięczni, pomnąc, jak bogato
Obdarowałem dzisiaj was wszystkich. Przestrogę
Tę samą i tym chłopcom podać tutaj mogę,
Niech gród nasz czcią otoczą, niech z synów na syny
Przechodzi pamięć tego, coście przez me czyny
Zyskali. Zeus na niebie wie i inne bogi,
Jak ja was tu uczciłem, idących w swe drogi.

ADRASTOS.

My wiemy, Tezeuszu, ile łask od ciebie
Otrzymał kraj argiwski w swej ciężkiej potrzebie.
My wdzięczność zachowamy, albowiem się godzi,
By spłatę przynależną zabrał nasz dobrodziej.

TEZEUSZ.

Niech spełni się życzenie. Cóż wam jeszcze zrobię?

ADRASTOS.

Wart jesteś, by los sprzyjał i miastu i tobie.

TEZEUSZ.

I wam niech wszystko pójdzie na szczęście i zdrowie!

Zjawia się

ATHENE.

Posłuchaj, Tezeuszu, co-ć Atena powie
Dla dobra twego ludu. W taki sposób łatwy
W argiwski kraj nie puszczaj z prochami tej dziatwy!
Za wszystkie te przez ciebie poniesione trudy,
Za znoje twego miasta odbierz od nich wprzódy
Przysięgę! Niech ją złoży Adrastos, on panem
I władcą Danaidów, niech więc niekłamanem