Strona:PL Eurypidesa Tragedye Tom II.djvu/119

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


PELEUS.

O śluby, nieszczęsne śluby!
Wyście ten dom i to miasto
Do wiecznej przywiodły zguby!
Dlaczegóż tak się to stało,
Chłopcze, mój chłopcze! Ojej!,
Że w domu naszego wrota
Wkroczyła taka niecnota.
Przez którą gaśniesz, o chwało
Naszego rodu!? Dlaczego
Miała się dostać do niego
Ta Hermione, co ciebie
W Hadesu mrokach dziś grzebie?!
Przecz ród jej nie padł od gromu? Ty, człowiek,
Nie podnosiłbyś wówczas śmiałych powiek
Ku bogu,
By o śmierć ojca go pozwać!

CHÓR.

Gore! Niech warga ma — gore!,
Jak przy umarłych się godzi.
Żałobne pienia zawodzi!

PELEUS.

Gore! Ja z wami — ach! gore!,
Nieszczęsny starzec, łzy leję,
Straciłem wszystkie nadzieje!

PRZODOWNICA CHÓRU.

Bóg zesłał nam tę dolę, wszystko idzie z Boga!

PELEUS.

O latorośli ma droga!
Dom nasz pustkami świeci,
Ja, starzec, pozbawion dzieci!