Strona:PL Eurypidesa Tragedye Tom II.djvu/118

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


Przynoszą do domu cne zwłoki!
Nieszczęsny zabity, w niedoli głębokiej
I tyś jest, o człeku ty stary!
Nie, jako nadzieję
Żywiłeś, wierzeje
Otwierasz, by oto
Powitać płód Achillowy!
Żal biednej twej głowy!
To samo nieszczęście i ciebie
W swoich otchłaniach grzebie!

PELEUS.

O raty! ludzie! przeraty!
Jakież to zło ja tu widzę
I w mego zamku komnaty
Własnemi przyjmuję rękoma!
O raty! Ludzie! Ojej!
Tessalskie miasto! Ach ginę!
Straciłem wszystką rodzinę,
Nie mam nikogo już doma;
O nieszczęśliwe wyrocznie!
Na kimże oko me spocznie,
Abym miał żywot wesoły —
Gdzie takie przyjacioły?!
O słodkie usta, o lica, o dłonie!
Przecz nie uśmiercił was Bóg w Ilionie,
W tym boju
Nad Simoisu brzegami?!...

PRZODOWNICA CHÓRU.

Zginąwszy w polu bitwy, pozyskałby sławę
I twoje losy, starcze, mniej byłyby krwawe.