Strona:PL Eurypidesa Tragedye Tom I.djvu/503

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


Gdzie Dyonizos pośród swojej rzeszy
Bachijskim pląsem się cieszy,
Gdzie w cieniu gęstych, wawrzynowych drzew
Pstrokaty, ognisty smok,
Okrutny potwór Ziemi,
Wyroczni Ziemi strzegł!..
Jeszcześ dziecięcy miał wiek,
Jeszcześ, słoneczny ty panie,
W zaczątku swoich lat,
Na matki harcował kolanie,
Gdyś już strzałami swemi
Przelał potwora krew
I już niezwłocznie,
Ażeby boskie wygłaszać wyrocznie.
Na złotym trójnogu siadł.
W natchnień koronie
Na nieomylnem siadłeś tronie
I oto wyroki boże
Z niedostępnego siedziska
Warga twa ciska,
Ludziom śmiertelnym przepowiednie czyni
Z pośrodka ziemi, z świątyni,
Tam, gdzie strumienie swoje
Kastalskie toczą zdroje.

*

I ziemia, skoro spostrzeże,
Jako jej córę,
Temidę boską,
Ów syn Latony
Wróżbnego pozbawił kościoła,
Od razu jej wnętrze ponure
Senne widzenia wywoła,