Strona:PL Eurypidesa Tragedye Tom I.djvu/492

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


PRZODOWNICA CHÓRU.

Otuchy, droga pani! Ratuj się! Co do mnie,
Milczeniem ja to wszystko pokryję przytomnie,
Jak żądasz. Zeus wszechmocny niech mi świadkiem będzie!

IFIGENIA.

Błogosławieństwo na was za takie orędzie!

(Do Oresta i Pyladesa).

Wy teraz do świątyni krok skierujcie skory,
Albowiem król tej ziemi zjawi się tej pory,
By zbadać, czy ofiara obcych już spełniona.
O święta! Raz już z rąk twych przyszła mi obrona,
Gdyż z ojca dzieciobójczych rąk mnie wybawiła
W aulidzkim onym porcie! Niechże mnie twa siła
I dzisiaj też ocali wraz z tymi! Jeżeli
Nie zechcesz, tak się stanie, że ten świat obdzieli
Fojbosa mianem kłamcy! Więc raczże łaskawie
Z tych krajów barbarzyńskich na naszej się nawie
Do Aten dzisiaj udać... Gdy gród cię szczęśliwy
Przyzywa, nie dla ciebie cudzoziemskie niwy!

CHÓR.

O zimorodku, co swe żale
Tam, na nadmorskiej głosisz skale —
Świadomym pieśń świadomą nucisz.
Że po małżonku tak się smucisz:
Jęk mój z radością twą się brata,
Chociaż nie ptaszka ja skrzydlata.
Tęsknota ma ku Grecji idzie,
Tam ku tej świętej[1] Artemidzie,

  1. Czytam za Nauckiem „ολβιαν“, a nie, jak chce Hartung, „λοχιαν“.