Strona:PL Eurypidesa Tragedye Tom I.djvu/491

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


IFIGENIA.

O resztę ty miej pieczę w tej robocie całej.

ORESTES.

Jednego jeszcze trzeba: aby te milczały!
Więc zanieś do nich prośbę, dobitnemi słowy
Przekonaj je, wszak serca wzruszać białogłowy
Umieją. Wszystko inne dobrze się potoczy.

IFIGENIA.

Najdroższe me niewiasty, ku wam ja swe oczy
Kieruję, od was bowiem ma dola zależy:
Czy będę dziś szczęśliwą, czy też do rubieży
Ojczystych już nie dotrę i brata i siostrę
Utracę. Lecz nim całą swą prośbę rozpostrę
Przed wami, powiem naprzód: juści, niewiastami
Jesteśmy, życzliwemi sobie; między nami
Jest wspólność, gdy nam z wspólnych potrzeba się znoi
Ratować. Przeto milczcie i pomocy swojej
Nie skąpcie nam w ucieczce... Pięknym jest przymiotem
Milczenie! Patrz! Nas troje myśli tylko o tem —
Nas troje, jedną wspólną powiązanych dolą —,
Czy wrócim do ojczyzny, czy umrzem. Pozwolą
Bogowie ujść stąd cało, uczynię i ciebie
Wspólnicą tego szczęścia, byś mogła na glebie
Helleńskiej znowu spocząć... Więc na twą prawicę
Zaklinam cię i twoją, na twe i twe lice,
Na twe i twe kolana, na wszystko, co macie
W swym domu najdroższego, [na ojca postacie
I matki i na dziatwę, jeśli wam się chowa:]
Cóż na to? Któraż, mówcie, milczeć jest gotowa
A która nie? Powiedzcie! Boć jeśli nie chcecie,
I mnie i mego brata nie ma już na świecie!