Strona:PL Eurypidesa Tragedye Tom I.djvu/457

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


Lub też półdzieńca[1] wiewiem
Ster skrzypi swojem drzewem.
A łódź po ciemnym Euksynie
Wśród białych brzegów płynie.
Gdzie mnogie ptactwo krąży,
Wśród białych brzegów dąży.
Które po wszystkie dnie
Słyną z wyścigów Achilla...

*

Oby tak zdarzył los,
Iżby przybyła tu kiedy
Kochana córka Ledy,
Iżby od murów Troi
Ku pani przybyła mojej
Helena w swej postaci:
Krwią się operli jej włos!
Zapłaci.
Ginąc z mej pani rąk,
Za tyle strasznych mąk,
Ale najsłodziej
Wygodzi
Mi wieść,
Że może łódź ta się niesie,
Że może w te posady
Przybyli żeglarze z Hellady
Mej,
By wyrwać mnie z niewoli,
Co tak okrutnie boli!
O jakąż mam tęsknotę,
Aby swe łany złote

  1. Wiatr południowy.