Strona:PL Eurypidesa Tragedye Tom I.djvu/456

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


Bywa nadzieja, która ludzi,
Bogactw niesytych, górą złota łudzi,
Że, wyciągając po nią dłoń,
Do cudzych gdzieś grodów gonią,
Że po nią
Przez morską gdzieś płyną toń!
Próżne starania!
Ten się za szczęściem ugania,
A droga ciągle daleka,
Bywa zaś bliska
Dla człeka,
Który się za niem nie ciska!


∗                    ∗

Jak też od zbiegu skał,
Jak od bezsennych wybrzeży
Fineuszowej rubieży
Uchronić się zdołali,
Mknąc po bezdennej fali,
Po głębiach Amfitryty,
Gdzie wał się rozbija, o wał
Rozbity?..
Gdzie pięćdziesięciu cór
Nereuszowych chór
Śród skocznych pląsów
I dąsów
Tych fal
Śle swoje hymny w dal,
Gdzie wicher w żagle łodzi,
Sunącej śród powodzi,
Dmie,
Gdzie śród bałwanów wiru
Pod mocnym tchem zefiru