Strona:PL Eurypidesa Tragedye Tom I.djvu/327

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


Skrył obłok ten wdłuż i wszersz!
Wieńce twej władzy
Precz pościnano ci z wież,
Brud czarnej sadzy
Plami ci twarz!
O luby grodzie ty nasz,
Już deptać nie będę twych płyt!

*

W północnej ginęłam mroczy,
Gdy po wieczerzy sen spływał na oczy,
Kiedy po uczcie ofiarnej spoczął małżonek mój,
Dziryt zawiesił na gwóźdź,
Nie widząc wcale,
Jak poczynały róść
Wojsk morskich fale
I kto je wiódł
W trojański gród
Na niweczący ten bój.

∗                    ∗

Jam uczesała ten swój włos
I założyłam nań przepaski,
W pozłocistego zwierciadła
Nieprzeliczone spoglądając blaski,
I wraz do łoża-m się kładła,
Gdy się po mieście rozległ głos
I trojańskiemi posady
Rozpoczął wstrząsać niby grom:
»Kiedyż wy, dzieci Hellady,
Wrócicie już w swój dom,
Iljońską zburzywszy strażnicę«?

*