Strona:PL Eurypidesa Tragedye Tom I.djvu/166

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


Zmianie przekonań zawdzięczać to mam!
Niesławy zgrzyt już dzisiaj kobiety nie straszy.

*

Pradawne pieśni Muz nie będą już
Opiewać więcej białogłowskich zdrad.
Szkoda, że Fojbos, hymnów pan i stróż,
Poskąpił mi śpiewu potęgi!
Gdyby nie to, zanuciłabyś, kobieto,
Na okręgi
O hańbie mężów!... Dużo mógłby świat
Usłyszeć o tej doli i naszej i waszej!..,


∗                    ∗

Przybyłaś w nasze strony, rzuciwszy swój gród!
Miłością szalejąca, prułaś głębie wód,
Podwójne mijając skały.
Dziś puste małżeńskie twe łoże
I oto znów cię za morze
Na nowy, haniebny trud
Nędzne rozkazy wygnały!

*

Czem dziś poręka przysiąg? Z wszech helleńskich stron
Wszelaki wstyd już uciekł, k'niebu uszedł on!
Żadna ojczysta cię niwa
Nie przyjmie w nieszczęściu, a nowa
Włada w tym domu królowa,
Bogatszy snać zbiera plon,
Potężna, nieustępliwa!

Na scenę wchodzi
JAZON.

Nie pierwszy raz to widzę, jakie zło sprowadza
Nieposkromiona gniewów zapalczywych władza.