Strona:PL Eurypidesa Tragedye Tom I.djvu/167

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


Wszak ty byłabyś mogła pozostać w tej ziemi,
Posłuszna rozkazowi wielmożów, nie czczemi
Wojując oto słowy, co cię precz stąd pędzą.
Nie myślę ja się wcale liczyć z słów twych nędzą —
Ty gadaj sobie, gadaj, że snać nad Jazona
Gorszego niema człeka! Bądź uszczęśliwiona,
Że po tej przeciw głowie królewskiej obrazie
Skończyło się na samym wygnania rozkazie.
Jam ciągle gniew królewski łagodził, bo chciałem,
Byś mogła tu pozostać. Lecz ty w swem zuchwałem
Szaleństwie wciąż wygrażasz królowi i przeto
Uciekać musisz z kraju. Lecz i dziś, kobieto,
O losy swoich bliskich dbający, przychodzę,
Ażebyś nie ginęła wraz z dziećmi w tej drodze
Wygnańczej, opuszczona i bez środków. Juści
Wygnanie rzecz niemiła... Z oka cię nie spuści
Ma troska, choć wciąż klątwą raczysz mnie złowrogą.

MEDEA.

Ty tchórzu! Bo i czemże obdarzyć cię mogą
Te wargi me, jeżeli nie tchórzostwa mianem?
Przychodzisz ku mnie z sercem, czułością wezbranem,
A wszakże tyś mi wrogiem największym na święcie!
To nie jest wielkoduszność, to nie męstwo przecie
Spoglądać w oczy bliskim, których wprzód skrzywdzono!
Ze wszystkich ludzkich przywar najgorsza jest pono
Bezczelność! Jednak dobrze, iżeś przybył do mnie:
Lżąc ciebie, czuję ulgę, a ty się ogromnie
Uzłościsz, zmuszon słuchać słów tych moich wątku.
Rozpocznę od pierwszego, powiem-ć na początku:
Jam ciebie ocaliła, jak wiedzą mężowie
Helleńscy z statku Argo, co, głowa przy głowie,