Strona:PL Ernest Buława - Poezye studenta tom III.djvu/378

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została skorygowana.


Z LISTU DO ***.

We śnie od Ciebie miałem ciche wieści,
Któremim próżnie piersi ubogacił,
Jak człowiek, co już wszystkie łzy utracił
I odtąd płacze uśmiechem — boleści!...
Lecz jest dzień, co przeklina słońc wszystkich słoneczność,
Straszny ja słowo nigdy — bezdenny jak wieczność
Serce pęka — lecz zmienia ginąc, krwawy trud
W cud!
W cud, co ciszą wymowny w bezgranic miłości,
Który się niespowiada ludziom — lecz ludzkości!...
..................
..................