Strona:PL Ernest Buława - Poezye studenta tom III.djvu/34

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została skorygowana.


Oddajcie skrzypki o! skrzypki mi moje
I tam raz jeszcze – o! po raz ostatni
Pozwólcie wrócić nad wiślane zdroje,
Gdzie Salwatora kościół dzieciom bratni
I niech się jeszcze przed Chrysta obrazem
Po raz ostatni modlę – z wami razem!..
Na to sędziowie, dziwnie – zezwolili,
I do kościółka grajka prowadzili –
Tłum ludu w koło bieżył ulicami
A w środku chłopiec brząkał kajdanami
Idąc wzrok w ziemię utopił ponury
Zacisnął wargi – burki łachmanami
Twarz swą osłonił – i tak szli do góry,
A kiedy wchodził w stary mur smętarza
Zadzwonił rzewny dzwonek Salwatora
I w głośnych jękach swe głosy odtwarza
Nad brzegi Wisły płynąc co wieczora...
A grajek upadł na cichej mogile
Onego starca pustelnika, chwilę
Szlochał – i powstał i wbiegł do kościoła
Tu ogień sromu na licu mu spłonął –
Tu chodźcie! za mną! na sędziów zawoła
Tu chodźcie ludzie – i w myślach utonął
I na kolana runął przed obrazem
Jak ongi – smyczka jednym – silnym razem
Wydarł ze skrzypców krzyk takiej potęgi,
Jak głos zgłuszonej sumieniem przysięgi –
Co anioł pisze w krwawe dziejów księgi –
Czy wy słyszeli słowika na wiosnę,
Kiedy nad gniazdkiem w szczęściu się rozkwili
I rzuca tony po tonach radosne,
Że noc mu mgnieniem wydaje się chwili –
Tak niegdyś grywał z wiarę chłopiec młody,
Pełen natchnienia i orlej swobody –
Lecz wy słyszeli słowika na wiosnę
Gdy srogi ptasznik oczy mu wykolę,
By śpiewał rzewniej pieśni swe żałośne
Ślepe – rozdarte – jękiem rozemdlonym?..