Strona:PL Ernest Buława - Poezye studenta tom III.djvu/303

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


ADAH.

      Wstrzymaj! o! wstrzymaj, błagam ! tej chwili,
Pochód twój, stań o!... patrz dziecię twoje
Spragnione w puszczy napróżno kwili
Stój! stój! tu źródło – niech go napoję!...
         Biada, biada, na twem czole
         Ogień piekła jeży włos,
         Piersi twoje szarpią bole,
         Kain! Kain! drży twój głos!

KAIN.

      O! milcz niewiasto milcz z tem imieniem,
Wicher je niesie, wlecze, porywa,
I konającem z gór szczytu drgnieniem
Jak jękiem Abla tam się odzywa!...
         Imię Kaina przeklęte,
         O! napój niemowlę tu,
         Potem … na wszystko co święte,
         Uchodźmy! o! precz co tchu!...

ADAH.

      O! rozchmurz, rozchmurz na chwilę czoło,
Patrz w te niebieskie, czyste oczęta
One jak z twoich!... i śmieją się w koło...
Kain! dziecina ta nieprzeklęta!
         Nie! o nie! o nie! na Pana!
         Co króluje tam z nad gwiazd,
         Dziecino moja kochana,
         Ty ptaszę niebieskich gwiazd!

KAIN.

      Już napoiłaś dziecię, chodź droga!
Bo za mną goni uragan puszczy,
Przede mną ciemność, za mną głos boga
I w koło śmiechy zdziczałych tłuszczy…
         Biada, biada, przed tem słońcem,
         Co jak Abla krwawa twarz,
         Uchodź! uchodź, przed twym gońcem
         Lub krwią winę twoją zmaż!