Strona:PL Ernest Buława - Poezye studenta tom III.djvu/302

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


Biednesz ty dziecię, dziedzic martwej ziemi,
Damci ja kwiatków – lecz nie takie w gaju
Jakie tam były!... lew szpony dzikiem
Rozszarpie łono – jak igrał wśród raju!
Śpijże, pij błogo chłopczyno ma luba,
Po co te chmurki na niewinnem czole,
Tak dziki płacz twój … Boże! ukój bole,
Ha! tam wąż pełza!... przekleństwo i zguba!...




KAIN U ŹRÓDŁA.
KAIN.

Od dnia do nocy wichry mnie gnają,
Gdy spójrzę w ziemię, ciemność, pustynia,
Gdy spójrz w niebo, gromy łyskają,
To serce świat oh! cały obwinia!
Dalej! dalej! przed tem słońcem
Uchodź winny, biada Ci!
Bo duch czarny twoim gońcem
Co im czole zemstą skrzy!...

ADAH.

Niegdyś – pamiętasz o! drogi! łuby!
Nasze wieczory – ! nieba łaskawsze,
W cieniu palm … za nim w dzień naszej zguby
Już szmer ich listków umilkł na zawsze!
Objęty mojem ramieniem,
Jak dziecię na piersi mi
Kładłeś głowę rozmarzeniem
Senną – boskież były sny!...

KAIN.

Niegdyś – ? czy pomnisz o luba, droga,
Dym całopalny Abla ofiary?...
Czy ty widziałaś pioruny Boga
Cha! Cha! Gdzież Abel! – ? gdzie chwile wiary…
Objęty węża pierścieniem
O! nie dla mnie dzisiaj sen!
Niepatrz aniołów spojrzeniem
Bo zszataniał już wzrok ten!...