Strona:PL Ernest Buława - Poezye studenta tom III.djvu/279

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


Do piersi swojej tulił ją gorącej –
Gdy w jej sieroce oczy spójrzał smutne,
W uścisk szalony padły ich postacie,
Jak dwa cyprysy nad grobem pokutne
Gdy się ich czoła zwieją w burzy szacie,
A z ust drgających wyszło:
                                               Siostro!
                                                              Bracie!...
W szale radości tulą się do siebie
Sieroctwo szczęścia pożegnali łzami,
Chmury nabiegły na zaćmionem niebie
I piorun ryknął strasznemi głosami...
Piorun –
               Ha!... piorun, był to wrzask niewieści
Co dzikim śmiechem zaryczał ze skały
Pełen rozpaczy, szału i boleści...
Ich oczy w górze Safonę spotkały!...
Śmiała się dziko – śmiechem obłąkania,
W uścisk przekleństwa, rozplotła ramiona,
Z rozwianym włosem ku otchłani skłania
Głowę!... a cytra drży w ręku ciśniona...
Jak Eumenida na nowo zbudzona!
I kiedy Myrtis wyciągnęła ręce,
I ku niej oczy, radosne, dziecięce
Podniosła w jasnej miłości natchnieniu,
Ona cisnęła cytrę w okamgnieniu
Jak grom!... że w skronie dziewczę uderzyła
I już bez życia na pierś brata padła!...
Pierś Alkeosa, jak pierś lwa zawyła
A Safo z śmiechu na skale się kładła!...
On niemy, groźny – i kamieniejący,
Bez łzy, bez głosu nad trupem stojący…
A Safo nagle, jak wąż się zerwała,
Z chmurą swych włosów nad otchłań leciała
Jak ptak w rozpędzie – z rozwartem ramieniem,
Skoczyła w otchłań – w głazy pierś rozbiła
Znikła – zburzonych fal w[z]ięta pierścieniem!...
A burza morska coraz głośniej wyła…