Strona:PL Ernest Buława - Poezye studenta tom III.djvu/262

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


Sokolej myśli leci tęsknotami,
Ona dziś pusta, szalenie, wesoło
Jakieś przeczucie ogarnia ją całą,
Ujęła w dłoń swą rękę Myrtis białą
I z nią ogródek swój – obchodzi w koło!...
W krótce się zbiegną sąsiednie dziewczęta,
Więc się jej przybrać do głośnej biesiady,
Ze smętną Myrtis długim rozhoworem
Szczebiocząc, pilnie o stroju pamięta –
Błękitną szatą w złote gwiazdy sianą
Odziała postać, rozsiała we włosy
Pereł kropelki nito krople rosy,
Pokryła śniegiem ramiona owiane
W lekką osłonę, jak z mgły, a u białej
Skroni, w włos kruczy, heliotrop włożyła
Na piersi dumnej, łabędziej, wspaniałej –
Dwojga narcyzów główki utuliła!...
Kilka muszelek upięła w warkoczu
I do gościnnej pobiegła komnaty,
Tam rozłożone w świeżych wieńcach kwiaty
Porozrzucała w gierlandy – w uboczu –
Cytrę na różach zawiesiła złotą,
Z chwilową w gwiazdy pójrzała tęsknotą,
W marmurach blade lamp światła zatliła
I zapalając tak sobie nuciła:

MELODYA DO VENERY.[1]

 
      « Święć się, święć się moja boska!
« W złotą czarę daj nektaru,
« Z twoich jagód pełnych czaru,
« Z nim przyjaciół pierszchnie troska...
« A wszak przyjaciele moi
« Toć i przyjaciele twoi!...»


Już się wesoła zlatuje gromada,
Safo z nich każdą wita sercem rada,

  1. Z Safony.