Strona:PL Ernest Buława - Poezye studenta tom III.djvu/263

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


A każda z młodych rówiennic Safony
Jako Bachantka strojna i śmiejąca ,
Godna otaczać Bogów złote trony,
A każda piękność w sobie miłująca; –
I już zasiadły dziewice do koła,
Każdej podnóżek niewolnik postawił,
W lampach drżą światła, rozmowa wesoła
Kwitnie, wtem stary Terpander się zjawił –
On był jak posąg wskrzeszony Homera,
Co z pieśnią wstając, nigdy nieumiera,
Siwy włos, brodę miał – i orle oko,
A stąpa! dumnie – i patrzył głęboko –
Safo jak ptaszę pobiegła ku niemu,
Podała czarę zmoczywszy w niej usta,
I na spoczynek wiodła ku młodemu
Gronu, gdzie brzmiała już wesołość pusta –
W słoniowem krześle siadł wraz z dziewczętami,
Co mu włożyły wieniec z wawrzynami
On siwą brodę musnął – rad radości,
A kiedy czarę wychylił, myślami
Wspominał dzieje pieśni, i młodości!...
Safo mu rękę wsparłszy na ramieniu
Cytrę z uśmiechem nową ukazała,
I mistrz ją ujął w dziewcząt zachwyceniu
Wziął pełny akord … niebem cytra drżała;
Przerwał – wzniósł czarę i rzekł na cześć Bogom
Wznoszę ją, że mu doczekać się dali
Zamiany siedmiu strun z czterech!...
                                                                 I progom
Tego domostwa pierwszą cytrę dali –
Niechaj w Helladzie zginie strofe stara,
To antistrofe!... mej myśli Kytara!...
I tknął jej stróny w ton z tonu przechodzi
Ni to gra świateł wzbija się do szczytu,
Rozrzewnia serca – w rozdźwięków powodzi
Aż spadł akordem jak orzeł z błękitu
Dziko strunami szarpnął i zakwilił,
Jak cichy słowik kiedy nótę zmylił,