Strona:PL Ernest Buława - Poezye studenta tom III.djvu/179

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


W tem zbolałe kości
Zerwał z szmat głazu, twarz ogniem zabłysła,
Ręce wyciągnął w górę – ku ciemności
W sklepach jarząca źrenica zawisła…

IX.
MODLITWA ROZPACZY.

O Boże Piastów! otom dziś przed tobą
Złożon boleścią w męczarniach katuszy,
Otom zgnębiony sumieniem, chorobą,
I głosem grzmiącym w otchłaniach mej duszy…
Lecz ona! ona!!...
Ha!
Niech wszystkie piekła
Na wieczność na mnie runą skał ciężarem
Przez wieki dusza podźwignie je wściekła
Co się pancerzem żarzącem oblekła,
Będziesz bez jęku pod wieczności jarem…
Lecz Ją! uwolnij – Boże! na wspomnienie
Kiedyś i moim jeszcze bywał Bogiem,
Słuchał mej duszy ponad życia progiem
Porannych życia pień…
O! jasne cienie!
Święte – męczeńskie – wy pokojem błogim,
Cienie … ha! tego któregom krwią zbroczon
Proście za Polską!... przeciw mnie na wieki!...
Niech od szatanów umieram otoczon,
Lecz ona … Ona!...

X.

I padł na kamienie,
Już przygasały zapadłe powieki,
Lecz jako lampy nad poranne drżenie