Strona:PL Ernest Buława - Poezye studenta tom III.djvu/178

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


I tak się targać! tak po wieków wieki
Przez wieczność całą której świt daleki
Miga w oddali – jako pochód słońca
Nieubłagany – bez granic! bez końca!...
Takie obrazy wśród niemej katuszy
Kładł wyobraźni szatan w króla duszy,
I szeptał nocą w głuche starca uszy…
Wśród tej zgryzoty życie dogorywa
Lecz z tych obrazów co palą, najkrwawszy
To Polska! Polska! Polska!
– Nieszczęśliwa! –
Jako sierota przez niego zepchnięta
W nicość – za zbro[d]ni [1] jego szał – przeklęta!...
On w tych boleściach z piersi nieda głosu,
Bo głosu niema, niema łzy w źrenicy
Nad nim skał ściany, świadki jego losu
Cichą już płaczą boleść, jak dziewicy
Biały cień zwieszon nad kochanka głową!...
Tam ziemia szatą owiana Majową
On niechce wiosny, on już czeka – śmierci!
Czy prędko robak w piersi już zawierci
Żądłem zgłodniałem…

VIII.

Na Polski wspomnienie
Jęk rozdarł ciszę w grocie, jęk straszliwy –
Był to ostatni jego jęk … jęczenie
Mordowanego, jęczenie puszczyka,
Kiedy przemija nocy cień pierszchliwy…
Zajęczał strasznie – i rykiem wściekłości
Całe swe życie w tym krzyku wyśpiewał,
On poraz pierwszy jęknął ku wieczności!...
W której się nowych męczarni spodziewał!...
Lecz Polska! Polska!...

  1. Przypis własny Wikiźródeł  W druku „zbroni”, ale to literówka od „zbrodni”, bo chodzi o zabójstwo św. Stanisława.