Strona:PL Ernest Buława - Poezye studenta tom III.djvu/152

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


starszych mappach, ale zamek ten stał we wsi do dziś Tustanowice zwanej, a od Urycza dość odległej. – Nazwisko Urycz czy od uroku, czy według trafnej hipotezy Szajnochy od: Uhrów, Węgrów, ku których zbliżony granicy i mógł być przez nich lub przeciw nim fortyfikowanym, zwraca także dzikością brzmienia na siebie uwagę badacza. – Rozerwane te wieści jak perły nanizałem na sznur myśli – zadumałem się nad niemi – dały mi wiele do myślenia i później wydały się perłami korony królewskiej, i nasunęły postać króla pustelnika. – – Niepodobnego nic w tem niewidzę nawet mimo kamienia w Ossiaku – a dla nas – ? cóż prostszego nad Piasta króla – banitę – uchodzącego po groźbie Rzymskiej, z dworu Węgierskiego a pragnącego na tem pograniczu ziemi ojczystej – przynajmniej dać odpocząć skołatanym kościom i złożyć je łani w cichości!... Co da mytu powieści, wpatrzywszy się w przeszłość naszą, kto ma oczy, ujrzy zaiste całą wielkość tych dwu postaci. – Piastowska przeszłość w śnieżnej szacie Lewitów wybrana już i święta, choć się jej zaparł Bolesław – przez świętość swoją pojednywa go z prawdą wieków. – Ustronie to dzikie i nad wszelkie słowo wspaniałe jest jedną z drogich pereł ziemi naszej, tem droższą, że mało znaną. – Lica tej części Rusi czarują! – Wielki mur Cyklopejski, dziki i mamutowego chaosu pełen – dążący od jednej części skał szeregiem brył granitowych nad rozległe wąwozy i doliny, zadziwia i zachwyca oko.

W tych tajemniczych ustroniach, stanowiących z skał, niejako tryumfalną bramę natury do tej części Karpat – szumiących we mgłach błękitu chórem prastarych borów sosnowych, wieczną pieśń wieków – mimowolnie przypominają się mytyczne podania Czarnogórców o ich górach: [1] «Że kiedy stwarzając świat – tu i tam, w przyszłych posadach jego, zakładał głazy węgielne, które niósł w wielkim worze – w jednem miejscu wór przedarł się, a granitowe bryły wysypały się, spadając w olbrzymim nieładzie i trzęsieniu ziemi jedne na drugie...»

  1. Mickiewicz – prelekcye.