Strona:PL Ernest Buława - Poezye studenta tom III.djvu/151

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


Zdziczałe ustronia skał Urycza obok całego uroku jakim czarują, wleką myśl w jakieś odległe czasy przeszłości… Pamięć ich lud długo przechowywał w skarbcu podań swoich – tulił jak matka co chucha na swe niemowlę – ale ona już słabną – i gdy zginąć miały, wyobraził je sobie pod figurą czy mytem skarbów zagrzebanych w skałach, o których niekiedy baje przy tęsknych wieczornicach w ciemnej atmosferze kurnych chat swoich… Zdarzyło mi się natrafić jednego tylko starca górala, który siedząc za mną na skałach, na ich widok wspomniał opowiadania, jakie słyszał niegdyś od starca – pradziada swego, któremu je pradziad jego zapewne przekazał – wspomnienia te z chłopięcych lat górala, opiewały głównie o jakichś tam skarbach, o jakimś wodzu czy królu obozem w tych miejscach przebywającym – głównie zaś o jakimś zbiegu przed wieki tam się przechowującym – okopał on się tam wedle podań wałem, i osłonił murem którego szczątki dotąd sterczą, mur ten miał go kryć od oczu ludzkich, pocisków i kamieni, które nań w ucieczce miotano – ale to wszystko bardzo odległej sięgało epoki – mówił on, że te miejsca były mocno warowne – i oblane stawami – których śladów niemaż, a z powodu położenia istnienie ich jest lo[g]icznie nieprzypuszczalnym. – Postać ta, zostawiona fantazyi ludu i dyskrecyi bających o niej pokoleń zmienić się musiała. – Lud zwie ją tam dotąd słowem: Nepewnyj – albo Sołodywyj muniek – (to jest mnich z ropiącą się głową?) – Czasem i w dumkach pacholęcych co ulatują z wichrami Karpat nad pasące się po dolinach trzody, schwycić by można kilka promieni ciskajacych światło w tę ciemność podań ludu naszego… Że te miejsca nieraz bywały przemieszkiwaniem człowieka, świadczą wykute pieczary: ale żadnej myśli czasowej w tych pracach niedopatrzeć – surowe dłuto potrzeby i konieczności – – nic nad to – później mogły te jaskinie być schronieniem mnichów pustelnych, a wreszcie – opryszków żywych w tradycyi ludu i najplastyczniej przechowywanych. – Stare kroniki, ani nowsi historiografii nie dają nic, coby na jakie domniemanie naprowadzało. – Pewnikiem jest, ze Kazimierz wielki wzniósł zamek: «Tustań» będący na naj-