Strona:PL Eminescu - Wybór poezji i poematów.djvu/96

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


a czasem właśnie księżyc je do izby srebrnie nawołuje;
— wtedy-to po zgaszeniu świecy — zwidów korowód w krąg się snuje —
Księżycu! oświecasz setki pustyń cudownym promieniem,
rozjaśniasz źródła leśnym okrywane cieniem;
ileż mórz, samotności ileż uroczystych
majestatycznie koi twój pobrzask srebrzysty!
Lecz nas wszystkich stroskanych życia twardym, wyznaczonym znojem
tylko ty i Bóg śmierci prawdziwym obdarza pokojem.