Strona:PL Eliza Orzeszkowa - Melancholicy 02.djvu/273

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została skorygowana.


szej, bo najprzód czuje się sam zdrowym, silnym i jeszcze młodym, a potem wie dobrze, kogo bierze i jak zupełnie polegać może na prawości, szlachetności i przywiązaniu do niego tej kobiety.
Zenon słuchał tych zwierzeń z oczyma przysłoniętemi dłonią, jakby olśniony roztaczanym przed nim obrazem wielkiego szczęścia. Kiedy nakoniec Wiktor umilkł, odsłonił oczy i rzekł głosem nieco stłumionym:
— Czego najwięcej winszuję ci, Wiktorze, to tego, że będziesz z żoną na jednym poziomie umysłowym. Mógłbym, chciałbym nawet opowiedzieć ci, jak dalece rozdział myśli i upodobań wpływa przytłumiająco na stronę uczuciową...
— Ależ Amelia jest bardzo, bardzo wykształconą! — z żywością przerwał Wiktor — wiele czyta, posiada parę ładnych talentów, w towarzystwie bywa prawdziwie świetną. Innej-bym nie wziął. Wziąć za towarzyszkę wiekuistą gęś, albo kurkę, dziękuję! Nuda w domu i wstyd przed ludźmi...
Znowu mówił o zaletach umysłowych i towarzyskich przyszłej żony dość długo, ale był to już monolog całkowity, bo Zenon po dwukrotnie nieudanej próbie »otwierania duszy« przed bratem, zamknął ją i milczał jak ściana. Ale i wymowa Wiktora słabła, usta-