Strona:PL Eliza Orzeszkowa-Ostatnie nowele.djvu/091

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


budziła w niej trwogę i nieufność, na którą też, pomimo wszystko i na sposób żaden zdecydować się nie mogła.
Ale też i na wyrzeczenie się człowieka tego, na wieczne z nim rozstanie zdecydowała się nie bez trudności... O! z trudnością. Rozsądek przecież wydawał rozkaz wyraźny, silna wola go wykonała i — stało się. Dobrze się stało, gdyż w wypadku przeciwnym miałaby teraz po miłym początku taki ciąg dalszy, że z pewnością nie byłaby taką, jaką jest teraz, spokojną, zadowoloną, świeżą, świetną. Ilekroć przypomina sobie tę dawno, dawno przeminioną historję, dumną uczuwa się ze swojej silnej woli, dzięki której szczęśliwie przekroczyła ten kamień obrazy, szczęśliwie opłynęła tę rafę życia, któremi dla mnóstwa kobiet bywa niezgodne z rozsądkiem uczucie.
Dziś, ów moment zachwycenia, jak miód z hyzopem, zmieszanego z bólem, wydaje się jej snem dalekim, od którego zawiewa tęsknotą... czasem tęsknotą, lecz częściej triumfem. Triumf przemaga. Ze wszystkich zdrojów radości, którymi wytryskuje ziemia, radość triumfu jest tym, z którego ona pije najchętniej i najczęściej, ponieważ ma w sobie wiele próżności...
Gardzi złudzeniami, nie okłamuje siebie nigdy, więc mówi sobie zupełnie szczerze, że z natury i przyzwyczajeń jest próżna. Lubi ludzkie pochwały i hołdy, lubi błyszczeć strojem, wdziękiem, rozmową, stosunkami, otoczeniem niezwykle wykwintnem i pięknem. Posiada też w tem wielkiem mieście sławę jednej z kobiet najpowabniejszych, najmilszych, najświetniejszych, najbieglejszej w sztuce przyjmowania gości, wśród których wiele i co-