Strona:PL Dzieła poetyckie T. 5 (Jan Kasprowicz).djvu/144

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


Na słodki czar rozsiane!
To niezabudki krzew
Rzuca swe gwiazdki na ścianę,
Na której czarna
Zwiesiła rozpacz swą płachtę ponurą...
Tu, gdzie od pierwszych dni,
Odzianych tajemnic chmurą,
Gdy przebrzmiał boży zew,
Tworzący światy,
Snać zamieszkały nieme smutki
I nieme jęki
I nieme zapomnienie —
Tutaj roztacza swe wdzięki
Krzew niezabudki!
To pył z niebiańskiej swej szaty,
W barwy bogatej,
Między te cienie,
Gdzie śmierć po głazach pląsa,
Sam Stwórca strząsa,
Aby pokazać, że w swej dziedzinie,
Jasnej, słonecznej,
Pomni o tej krainie
Wiecznej,
Lodowatej
Grozy.

O weź te kwiaty
I nie zapomnij mnie!
Przytul do piersi je białej,
Do ust przyciśnij je
I nie zapomnij mnie!
Choćby na całej
Drodze żywota
Śniegi i mrozy,
Przepaście i złomy
I bezsłoneczne dnie