Strona:PL Dzieła Juliusza Słowackiego T3.djvu/301

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


DERWID.

Cóż to? nie poznali?
Posadź mię córko moja na kamieniu —
Cóż? — nie poznali!

ROZA WENEDA.

Bez harfy przyszedłeś.       210

DERWID.

Niebiosa!

(zrywając się)

O! ja przyszedłem bez oczów!
Wydarte moje oczy płakać będą
Jak się dowiedzą o tém. — O! gadzino
Czy ty się z harfy mojéj urodziłaś
Że ty mię witasz tak? — Lilla, daj rękę.       215
Prowadź mnie daléj.

LILLA.

Gdzie ojcze?

DERWID.

Do wężów,
Które ty pieśnią tak ułaskawiłaś
Że mi nie będą gryzły serca.

LILLA.

Ojcze!

DERWID.

Gadzina córka — gdy mi darto oczy
Myślałem że ta córka wydrze oczy,       220
I włoży w moją czaszkę swoje oczy:
A teraz widzę że mi wydrze serce,
I włoży w swoje piersi puste — Harfo!
Ty jesteś harfą bez strun! czarownico!
Tak witać ojca? Kiedym tu przychodził       225
Skakały na mnie psy wyjąc z radości;
A ty jako kruk, widząc te czerwone
Oczy, zaglądasz w nie, i głodnym dziobem
Wyjadasz mi łzy czerwone, ostatnie.
O! Bogdaj pierwszy z tych piorunów złotych       230
Pomścił się za mnie!...