Strona:PL Dzieła Juliusza Słowackiego T3.djvu/257

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


ŚLAZ.

Niech zginę,
Jeżeli kłamię. Nie ja w hełmie chodzę,
Ale hełm ze mną włóczy się po świecie,
I będzie trzymał: aż mu się spodoba
Uwolnić moją głowę aby jadła.       40
Ten hełm jeść nie chce, i ust nie otwiera,
Przeklęta, djabla machina panowie,
Na ogłodzenie człowieka.

GWINONA.

Rycerze!
Zrąbcie mu głowę z karku to nie Salmon.

ŚLAZ.

Przysięgam! mości panowie ja Salmon.       45

GWINONA.

Salmon zabity był wczora.

ŚLAZ.

Ja wczora
Byłem zabity, do śmierci zabity. —
Nie dobywajcie mieczów Mospanowie,
Bo jak mnie teraz zabijecie, to już
Gotowem nigdy nie żyć. Zabijanie       50
To na raz sztuka; raz mi się udało,
Drugi raz może mi się już nie uda
Chodzić po śmierci.

LECH.

Cóż więc? jesteś duchem.

ŚLAZ.

Schowajcie miecze a powiem czém jestem.

LECH.

Jeśliś nie Salmon — to śmierć!

ŚLAZ.

Jestem Salmon.       55

LECH.

Więc mów jak Salmon.