Strona:PL Dzieła Juliusza Słowackiego T3.djvu/234

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


GWINONA.

Cóż to za człowiek? czemu tu wpuszczony?

ŚWIĘTY GWALBERT.

Straż twoja cudem pokonana, drzymie.

GWINONA.

Ty jak Hekate masz xiężyc czerwony
Na siwych włosach. — Co to jest za człowiek?

ŚWIĘTY GWALBERT.

Ja ciemne chmury zdzieram z ludzkich powiek,       125
I światło niosę dla duszy słoneczne,
Ja ludziom biednym daję życie wieczne.
Ktokolwiek jesteś schyl przedemną głowę.

GWINONA.

Jakiś czarownik.

LILLA (do Św. Gwalberta).

O! panie, mów za mną.

ŚWIĘTY GWALBERT.

Przyszedłem tutaj w imie Boga mego       130
O pognębionych ludzi się upomnieć.
Oto jest córka króla téj krainy,
Która ma braci i ojca w niewoli
I przyszła prosić za niemi.

LILLA.

O! pani!
Ja przyszłam prosić za ojcem i braćmi.       135
Nie patrz ty na mnie srogo — ja pokorna.
Ja przyszłam twoje nogi rosić łzami,
Ja będę za to twoją sługą; będę
Płótno twe bielić, twoje krowy doić,
Twe szpaki takich nauczę wyrazów       140
Że w dzień i w nocy będą dziękowały
Za moich braci, za mojego ojca.
Ja z moich oczu ci zrobię źwierciadła
W których się będziesz ty widziała piękną,
Wesołą, dobrą i pełną litości;       145