Strona:PL Dzieła Juliusza Słowackiego T1.djvu/233

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.
MARJA.

Ciebie gruz przywali?

BOTWEL.

Ognia!...

MARJA.

Zgasły pochodnie...

BOTWEL, pokazując na lampę.

Tam lampa się pali,
Posłuży mi...

MARJA.

       25 Tam moja domowa kaplica...

BOTWEL.

Paziu! daj mi tę lampę...

MARJA.

To lampa z ołtarza!

BOTWEL.

Nieraz kościelna lampa pogrzebom przyświéca,
Wszakże idę na cmentarz, grzebać wśród cmentarza...

MARJA.

Czyliż nigdy ucieczki nie szukałeś w Panu?
       30 Patrz, przy świetle téj lampy, błyszczy krzyż ze spiżu,
I Chrystus hebanowy — on cierpi na krzyżu!
Zdaje mi się że zbladło to czoło z hebanu!
On widzi nasze myśli, słyszy każde słowo...
Boże!...

Klęka przed ołtarzem.
BOTWEL.

O śmierć Henryka modlisz się królowo?
       35 Wysłuchane modlitwy... Może w téj godzinie
Henryk kona...

MARJA, zrywając się z przed ołtarza.

Co mówisz? Henryk teraz kona?
A ja się modlę?...

BOTWEL, zdejmując lampę.

Śpieszę! niech ślad zbrodni zginie.