Strona:PL Dzieła Juliusza Słowackiego T1.djvu/232

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.
MARJA.

Czyż wzrokiem jedynie
Mogłam go zabić?...

BOTWEL.

Możeś chciała?

MARJA.

Nie, ty chciałeś!
Lecz ja zabić nie mogłam wzrokiem... O! Botwelu!
       10 Jeżeliś na mnie liczył? uchybiłeś celu,
Tak, jedynie obłudy zmazałam się grzechem...
Ja się do niego śmiałam...

BOTWEL, szyderczo.

Zabiłaś uśmiéchem;
Dosyć żeś go zabiła... Nie badaj królowo,
Teraz potrzeba zgładzić naszéj zbrodni ślady;
       15 Król głęboko zasypia — lecz pod jego głową
Siarka z salétrą zdradne usłały posady.
Daj mi pochodnię...

MARJA.

Luby! dziś miesiąc na niebie,
Na co ci światło?

BOTWEL.

Umarł... pogrzebać go trzeba...
W gruzach własnego domu Henryka pogrzebię...

MARJA.

Lecz on żyje?...

BOTWEL.

       20 Więc żywy uleci do nieba...
Pod jego domem mina burząca spoczywa,
I czeka iskry... Ognia! ognia!...

MARIA.

Nieszczęśliwa!
Cóż uczynię?...

BOTWEL, z wzrastającą gwałtownością.

Daj ognia!...