Strona:PL Dzieła Juliusza Słowackiego 01 (Gubrynowicz).djvu/263

    Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
    Ta strona została przepisana.

    W koło... jak ludzi oddziela fatalnych       335
    Od ludzi — światem rzeczy niewidzialnych.

    Teraz już serce moje pełne śniegu,
    Który tam zima uczuć napruszyła:
    A przyjacioły moje już do biegu
    Swiat Boży pędzą, jest w nich Bóg i siła.       340
    Może też Bóg chciał, aby w tym szeregu
    Z ludźmi żywemi ma jedna mogiła,
    Rażąca dziwem takiego sąsiedztwa
    Nie dla pospiechu, ale dla swiadectwa

    I dla przestrachu... I tak się do ruchu       345
    Wiąże girlanda wiosennych żórawi.
    W kraju tam jeszcze o tem ani słuchu,
    A tu już ducha krwią naszego krwawi,
    Serce przy sercu stoim, duch przy duchu;.
    Bóg rozkwitnieniem w nas serc błogosławi,       350
    Janowych widzeń ozłaca zapałem,
    Chrystus krwią poi i nakarmia ciałem.

    I już nam widać przez oczy proroka,
    Jak Polska nowa na stolicy siada,
    Kopułą duchów swych świętych wysoka,       355
    A nizka, kiedy przed Panem upada;
    A kiedy patrzy w swiat, orlego oka;
    A jako tysiąc harf, gdy z Panem gada,
    Oblana wdzięków dziewiczych szkarłatem,
    A jako tysiąc grzmotów, gdy ze światem.       360

    O daruj Panie!... tej wielkiej pustyni,
    Co się w marmury i w twój krzyż ubrała;
    Jednego wieszcza mię rym smielszym czyni,
    Że tego wiary katolickiej ciała
    Dotknę się... Ślimak, który kwiaty ślini,       365
    Tak ich nie brzydzi, jako ta zuchwała,
    Fałszywa, dawna po Cezarach wdowa,
    Kościół, — bez ducha Bożego i słowa.

    Mój Ukraińcu! nie wołaj tam Jana,
    Niech spi pod swoją lipą czarnoleską,       370