Strona:PL Dumas - W pałacu carów.djvu/128

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


ujrzałem te duże kawały niedźwiedziego mięsa, zczerniałe i nieomal opalone zzewnątrz — to początkowo poczułem jakby pewien wstręt do nich. Mimo to chciałem spróbować tego niezwykłego przysmaku. Zdjąłem skórę nożem i pod nią znalazłem wspaniałe, niezmiernie smaczne mięso.
Gdy wsiadłem do sanek, by wrócić do domu, to zastałem w nich skórę z zabitego przeze mnie niedźwiedzia, którą przez grzeczność kazał mi tam włożyć pan Naryszkin.

X.

W wyższych sferach Petersburga odbywały się przygotowania do dwóch wielkich świąt, które idę jedno za drugiem. Mówią o święcie Nowego Roku i święcie Jordanu. Pierwsza z nich jest świętem czysto świeckiem, drugie — świętem czysto cerkiewnem.
Po stolicy wciąż teraz krążyły jakieś ponure, niejasne wieści. Mówiono, że w tym roku odwołane zostanie przyjęcie ludu w Pałacu Zimowym, ponieważ — podobno — jest planowany zamach na cara. Policja zachowywała pod tym względem uporczywe milczenie. Były to, jak się zdaje, tylko echa tajnego spisku na życie cara, o którym już oddawna krążyły wersje. Ale wszelkie obawy rozproszyły się wkrótce: bo oto car rozkazał, aby wszystko pozostało po dawnemu i aby tradycyjne „przyjęcie ludu” odbyło się — jak każdego roku.
Mówiono też, że wśród wyższej arystokracji oraz gwardji planowane jest zabójstwo cara Aleksandra. Szeptano o tem, opowiadano sobie nawzajem, ale wśród rąk, które wyciągały się ku carowi — nie sposób było odróżnić rąk przyjaznych od wrogich... Zawsze mogło się zdarzyć, że z pośród tych ludzi, którzy pa-