Strona:PL Dumas - Sprawa Clemenceau T1-3.djvu/50

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


XI.

Otóż nie, nie przebaczyłem żadnemu. Dusza moja nigdy się całkowicie otrząsnąć nie mogła z tego pierwszego piętna, którem mię społeczność obdarzyła a nie chcę uchodzić za lepszego niźli jestem; nie przebaczyłem ja tym pierwszym wrogom moim. Nienawiść moja nie budzi się nagle pod wpływem ciężkich wspomnień w więziennej samotni; nie była ona nigdy zupełnie uśpioną, w najświętszych nawet chwilach mego życia. Później przypadek zetknął mnie niejednokrotnie z dawniejszymi kolegami. Nie pamiętali o niczem, jak przystoi tym, po stronie których była wina i chętnie pragnęli odnowić znajomość, by uczcić, jak mówili, talent mój i imię! Jeżeli nie mogłem uniknąć tego zetknięcia, przynajmniej żadnemu nigdy nie podałem ręki, choć wyciągali mi swoje. Czy przypomnieli sobie wtedy? Wątpię. Wzięli pewnie za pychę powodzenia to, co było tylko pamięcią przeszłości.
Wszelako, lubo serce przebaczyć nie może, rozum ich tłómaczy. — Społeczeństwo jest stowarzyszeniem na wzór wszystkich innych, w grucie posiada wszystkie cechy prostego handlu. Wymaga ono ze strony wspólników i interesantów równych wkładów i odpowiednich gwarancyi. Gdy jeden da-