Strona:PL Dumas - Sprawa Clemenceau T1-3.djvu/103

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


kaminka lub zegaru, aie nie jest to przedmiot godny szerszego traktowania. A przytem ruch ten dojrzałeś tylko jednostronnie. Obróć się Marietto, ale zawsze w tej samej pozie. — Spójrz tylko! zbliżenie łopatek jest niekształtne, głowa wsuwa się w ramiona, szyja się fałduje, plecy wgłębiaję, biodra wydłużają się. Posąg powinien się obracać na podstawie, albo też powinniśmy módz okrążyć go do koła; linje więc jego muszą być czyste i śmiałe, z którejkolwiek przedstawi się strony. Otóż, to, co ci natura tu podaje jest niedokładnem, brzydkiem nawet w niektórych miejscach. Cóż więc sztuka z tych wskazówek wyciągnąć ma dla siebie?
I zwracając się znów do Marietty:
— Opuść nieco ręce, spód których nigdy dobrze się nie rysuje, ani w sztuce, ani w naturze; łokcie zaokrąglone nieco pochyl ku przodowi, głowa prosto, oczy w górę. — Ileż rzeczy w tej małej odmianie! Głowa się uwydatnia, widzimy ją w całości, nie zaś, jak w przódy, podbródek tylko i nozdrza od spodu. Ręce wychylają się naprzód miękkim i kształtnym ruchem, gdy w przódy nikły w części pod włosami, a łokcie odstawione z każdej strony, tworzyły coś niby ucha. W miejscu kobiety odgarniającej włosy, masz, jeśli zechcesz, młodą męczennicę, czystą lub nagą, skazaną na śmierć, a która wznosząc ręce i oczy do nieba, ofiaruje śmierć swą Bogu i