Strona:PL Dumas - Sprawa Clemenceau T1-3.djvu/102

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


bie bezwzględne prawidła, zastosowania których napróżno szukałbyś w samej naturze. Gdyby natura sama odpowiedzieć im mogła, dośćby było odlać piękny model od stóp do głowy, by zupełne arcydzieło otrzymać. A przecież wprowadzając myśl taką w wykonanie, wytworzyłbyś śmieszność jedynie. Rzeczą talentu jest uzupełnić naturę, zgromadzić ztąd i z owąd jej wskazówki doskonałe, lecz cząstkowe, zespolić je w jednolitą całość i natchnąć tę całość myślą lub uczuciem, ponieważ duszy tchnąć w nią nie możemy. Słowem, ten. kto pozostając w ścisłych granicach piękna, najbardziej do prawdy się zbliża, jest artystą prawdziwym. To Fidyasz, to Michał Anioł, to Rafael. Dziś, poddałem cię stanowczej próbie, z której wyszedłeś bardziej zwycięsko niżem się spodziewał. Chwiejności ani śladu! Wzruszenie, zapał Brawo! Rozdąwszy nozdrza szeroko, odetchnąłeś wonią prawdy, jak młody lew wiatrem pustyni. Doskonale; już ją masz! ale teraz należy pokierować tym zapałem, nie gasząc go wcale. — Podnieś się. Marietto, wróć proszę do pozy w której byłaś przed chwilą. Dobrze. Ten układ naturalny, pociągnął cię od razu, moje dziecko; podpatrzyłeś naturę w jednem z jej nieuczonych poruszeń, i zatrzymałeś się w przelocie. Oko artysty; ale tu poza, dobra na studyum, nie wystarcza dla posągu. Kobieta odgarniająca włosy, to dobre na sześciocalową statuetkę, do ozdoby