Strona:PL Dumas - Kobieta o aksamitnym naszyjniku.pdf/85

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


i noc, dojść, gdzie ukrył piękną tancerkę. Poszedł; ale ani tu, ani tam, nie było już Dantona; nie bywał tam od tygodnia. Znużony walką prawdziwą od dwóch lat, zwyciężony przykrościami raczej, niż wyższością, Danton zdawał się wycofywać z areny politycznej.
Mówiono, że bawi w swym domu wiejskim, ale gdzie jest ten dom, nie wiedział nikt i jedni mówili w Reuil, drudzy w Auteuil.
Danton był więc również nie do znalezienia jak Arsenja.
Myślałby kto, że ta nieobecność Arsenji zwróci Hoffmana ku Antonji; rzecz dziwna! ale tak nie było. Daremnie czynił wszelkie usiłowania by sprowadzić umysł swój ku biednej córce dyrektora opery Manchejmskiej. Raz tylko, potęgą woli, dokonał tego, że wszystkie jego wspomnienia ześrodkowały się w gabinecie mistrza Bogumiła Murra; ale po chwili partytury zgromadzone na stołach i fortepianie, mistrz Bogumił przed pulpitem, Antonja wsparta na kanapie, wszystko to znikło, ustępując miejsca wielkiemu obrazowi, w którym poruszały się najprzód cienie, potem cienie te nabierały ciała, potem ciała te przybierały kształty mitologiczne, ci bohaterowie, nimfy, bogowie, półbogi, znikały ustępując miejsca jedynej bogini, bogini ogrodów, pięknej Florze, czyli cudownej Arsenji, kobiecie o aksamitnym naszyjniku z brylantową spinką. Wtedy to Hoffman zapadał już nie w marzenie, lecz w ekstazę, z której nie wychodził dopóty, aż się rzucił w życie realne, ocierając się o przechodzących na ulicy, mieszając się w tłumie i zgiełku.
Kiedy halucynacja była zbyt silna, wychodził, spuszczał się placem na most i nie zatrzymywał się zwykle, aż na rogu Menniczej. Tam znalazł piwiarnię, schadzkę największych palaczów stolicy. Tam też Hoffman nie mógł mniemać, iż się znajduje w tawernie angielskiej, w jakiem musico holenderskiem, lub restauracji niemieckiej, tak dalece dym z fajki czynił tam atmosferę niepodobną do oddychania dla każdego, kto nie był pierwszej klasy palaczem.
Wszedłszy do tej piwiarni, zwanej piwiarnią Braterstwa, zwykle zasiadał Hoffman przy małym stoliku umieszczonym w najgłębszym zakątku, kazał sobie stawiać butelkę piwa z browaru pana Santerre, który tylko co na