Strona:PL Don Kiszot z la Manczy (Kamiński).djvu/135

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


służba uprzątnęła je pośpiesznie. Podobnego losu doznały inne potrawy, które Sanczo chciał spożywać.
Wygłodzony gubernator pogniewał się nareszcie, ale nic to nie pomogło. Lekarz pozwolił mu tylko zjeść troszkę słodyczy.
Doprowadzony do ostateczności, Sanczo zapytał swego dręczyciela o nazwisko.
— Nazywam się Pedro Recjo — rzekł lekarz.
— Więc panie Pedro Recjo, wynoś się stąd natychmiast, a służba niech mi zaraz da jeść, bo inaczej kwita z gubernatorstwa.
Jeszcze się spierali, kiedy zagrała trąbka pocztarska i posłaniec księcia przyniósł list. Odebrał go młodzieniec, który oznajmił, że pełni urząd sekretarza przy gubernatorze. Z upoważnienia Sanczy otworzył ten list i przeczytał, co następuje.
«Przyjacielu Sanczo Pansa, czuwaj, bo nieprzyjaciele zamierzają napaść na wyspę Baratarję. Miej więc czujne oko. Doniesiono mi, że czterej ludzie dybią na twoje życie, chcąc wyspę pozbawić twego mądrego kierownictwa. Nie dotykaj więc potraw, zastawionych na twoim stole. Miej się na baczności. Rachuj na moją pomoc życzliwą i bywaj zdrów.

Twój książę.»


Otaczający zdawali się pytać go spojrzeniami, co robić.