Strona:PL Diderot - To nie bajka.pdf/174

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


publicznej, możecie być przybranymi synami tyranów, ale nigdy nie ujrzycie czwartego dnia Idów!... Był tylko jeden głos co do postępku pani de la Carlièrer „To waryatka, którą należałoby zamknąć... Ładny przykład do naśladowania!... W takim razie, trzy czwarte mężów musiałoby się rozejść z żonami... Trzy czwarte, powiadacie? Czyż istnieje dwóch na stu, którzy byliby ściśle wierni?... Pani de la Carlière jest bardzo urocza, bezsprzecznie; depełniła swoich warunków, zgoda; to wcielenie piękności, cnoty, honoru. Dodajcie, iż kawaler zawdzięczał jej wszystko. Ale też, chcieć, w całej Francyi, być jedną wyłączną posiadaczką swego męża, to zanadto śmieszna pretensya“. Mówiono jeszcze dalej: „Jeżeli Desroches taki jest w niej zacietrzewiony, dlaczego nie zwróci się do władz, i nie przyprowadzi tej kobiety do porządku?“ Osądź, co byliby powiedzieli, gdyby Desroches lub jego przyjaciel mogli objaśnić sprawę; ale wszystko nakazywało im milczenie. Daremnie kotłowano uszy kawalera tą ostatnią radą. Byłby się zdobył na wszystko aby odzyskać żonę, wyjąwszy przemocy. Mimo to, pani de la Carlière zażywała bezspornej czci; pośród głosów które ją potępiały, podnoszono to lub owo na jej obronę; ale zawsze bardzo nieśmiało, bardzo słabo, oględnie, mniej z przekonania niż dla przyzwoitości..
— W okolicznościach najbardziej dwuznacznych, sztandar przyzwoitości gromadzi wielu zbiegów.
— Słuszne spostrzeżenie.
— Nieszczęście, które trwa długo, jedna w końcu