Strona:PL Diderot - To nie bajka.pdf/152

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


dokładnemu rozmieszczeniu lub kombinacyi, — jak ci się podoba nazwać — atmosfera stanie się jasną i przeźroczystą. Jestto niby doświadczenie laboratoryjne, odbywające się nad naszemi głowami. Za kilka godzin, punkty lazuru zaczną przebijać poprzez rozrzedzone chmury; chmury staną się coraz bardziej rzadkie; lazurowe okna coraz liczniejsze i obszerniejsze; niebawem, ani będziesz wiedział co się stało z czarnym welonem który cię przerażał, oraz zdumiejesz się i uradujesz przejrzystością powietrza, czystością nieba i urodą dnia.
— Ależ prawda! podczas gdy mówiłeś, patrzałem na niebo, i zjawisko to zdawało się spełniać na twoje rozkazy.
— Zjawisko to jest poprostu związane ze stanem rozpuszczenia wody w powietrzu.
— Tak jak para, która ćmi zewnętrzną powierzchnię szklanki skoro napełnimy ją mrożoną wodą, jest jedynie rodzajem strątu.
— A te olbrzymie balony, płynące lub wiszące w atmosferze, są jedynie nadmiarem wody, której nasycone powietrze nie może rozpuścić.
— Tkwią w niej jak kawałki cukru na dnie filiżanki kawy, która nie może ich już więcej wchłonąć.
— Bardzo słusznie.
— I przyrzekasz mi za powrotem...
— Sklepienie usiane gwiazdami, najpiękniejsze jakie kiedykolwiek widziałeś.
— Skoro tedy mamy dalej zażywać przechadzki, czy mógłbyś mi powiedzieć — wszakże ty znasz wszystkich którzy tu bywają — kto jest ten wysoki, suchy