Strona:PL Diderot - To nie bajka.pdf/153

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


i melancholiczny jegomość, który nie odezwał się ani słowa, i którego, skoro reszta towarzystwa się rozproszyła, zostawiono samego w salonie?
— To człowiek, którego boleść przejmuje mnie szczerym szacunkiem.
— A zowie się?
— Kawaler Desroches.
— Ten Desroches, który, po śmierci skąpego ojca, stawszy się właścicielem olbrzymiej fortuny, zasłynął przez swą rozrzutność, swoje miłostki i niespokojne życie?
— On sam.
— Ten waryat, który przechodził wszelakiego rodzaju przeobrażenia, którego widziano kolejno w sutannie, w todze sędziowskiej i w uniformie?
— Tak, ten waryat.
— Jakże się zmienił!
— Życie jego jest pasmem osobliwych wydarzeń. Jestto jedna z najnieszczęśliwszych ofiar kaprysów losu i nieopatrznych sądów ludzi. Skoro opuścił Kościół dla trybunału, rodzina podniosła krzyki oburzenia; cała zaś głupia publiczność, która nieodbicie staje po stronie ojców przeciw dzieciom, zaczęła nań ujadać jednogłośnie.
— A cóż dopiero za gwałt, kiedy się wycofał z trybunału aby wstąpić do wojska!
— Wszelako, cóż on popełnił? dzielny czyn, którym szczycilibyśmy się obaj, a który ściągnął nań reputacyę skończonego pomyleńca; i potem dziwisz się, że obłędne paplarstwo ludzkie nudzi mnie, niecierpliwi, drażni.