Strona:PL Daniel Defoe - Przypadki Robinsona Kruzoe.djvu/339

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


wsparłem ją podarunkiem stu funtów szterlingów, za co błogosławiła mię jak matka.
Dołączywszy do znalezionego skarbu na okręcie moje dawne pieniądze, pomimo udzielonéj summy wdowie, miałem jeszcze 6500 funtów, co stanowiło znaczny majątek, pragnąłem nim osłodzić podeszłe lata rodziców i spieszyłem do Hull aby im upaść do nóg.
O Boże! jakaż mię ciężka dotknęła dola; oboje już nie żyli: ojciec przed jedenastu laty zstąpił do grobu, a matka zgasła przed półtora rokiem w dniu fatalnym dla mnie 31 lipca 1672 roku. Straciłem wszystko co najdroższego miałem na ziemi... straciłem bezpowrotnie!.. Dziś biedny sierota, opuszczony, samotny, nie mam gdzie przytulić głowy, a nawet sam Bóg, moja jedyna ucieczka, już mi téj straty nie wróci.
Poszedłem na cmentarz, gdzie spoczywały święte prochy rodziców, i tam tarzałem się z boleści; zdawało mi się że serce pęknie, że zmysły stracę.
Omdlałego zaniesiono do domu, przez kilka tygodni walczyłem z śmiercią, powalony straszną gorączką. Pośród niéj o niczém nie mówiłem, jak tylko o rodzicach, którzy pomarli nie udzieliwszy mi przebaczenia i błogosławieństwa. Wierny Piętaszek czuwał nademną. I czy uwierzycie czytelnicy, że wstawszy z choroby, uczułem się o dwadzieścia lat starszym; włosy me posiwiały, straciłem dawną energię i już nic mię nie cieszyło na świecie.
W takim stanie przeżyłem lat trzy, nie myśląc wcale o odwiedzeniu méj wyspy: gdy jednego dnia Piętaszek dał mi znać, że jakiś obcy żąda się ze mną widzieć.