Strona:PL Daniel Defoe - Przypadki Robinsona Kruzoe.djvu/120

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


wszystkie kawałki mieszały się. Nakoniec tym sposobem trafiłem do ładu, że stan, rękawy i nogawice porozkładałem osobno, i każda część odzieży na inném leżała miejscu.
Na nieszczęście skórek było za mało, ledwie na krótką koszulę, a raczéj kaftan i spodnie kolan sięgające starczyło; o kamaszach ani myśleć.
Już więc wszystko przyrządzone tylko siadać i szyć, ba a gdzież igły i nici? włókien bananowych wcale do tego nie można było użyć, bo grube i nie bardzo podatne; na całéj wyspie ani len ani konopie nie rosły... a igła?
Przedsięwziąłem ją początkowo zrobić z przetyczki do fajki, znajdującéj się przy scyzoryku. Byłaby to rzecz wyborna, ale jak uszko zrobić nie mając ognia ani kolca stalowego do przebicia dziurki. Porzuciłem ten pomysł, postanowiwszy zamiast igły użyć kolców kaktusowych, silnych i twardych, a przytém bardzo ostrych, o czém moje biedne przez nie podarte suknie mogły dać doskonałe świadectwo.
Pobiegłem natychmiast w zarośle, huk tutaj był igieł, tylko brać; narwałem ich kilkadziesiąt. Teraz szło o nici. Zdało mi się najpraktyczniejszém popruć pończochę, i nie namyślając się długo sprułem całą cholewkę, nawijając nici na kamyk. Żaden król pewnie nie pysznił się tak patrząc na najkosztowniejszy dyjament swego skarbcu, jak ja przyglądając się kłębkowi nici. Uwielbiałem mój pomysł, nie przewidując jak się grubo na nim zawiodę.
Zaostrzywszy przetyczkę na głaziku, użyłem jéj zamiast szydła do przebijania dziurek w skórze: następnie uwiązawszy nitkę do grubszego końca kaktusowéj igły, przewlekałem ją przez dziurki. Ale za trzecim ściegiem, gdym chciał przyciągnąć, nitka pękła. Związałem ją; po kilku sztychach