Strona:PL Chrzanowski Ignacy - Biernata z Lublina Ezop.djvu/526

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


Co hazard w starożytności,
U nas to rząd Opatrzności.
Niemasz o losach nauki
Albo zgadnienia ich sztuki;
Gdyby była, a zacóżby
Zwać przypadkiem hazard wróżby?
Szczęściemby się to nie zwala,
Gdyby jaką pewność miało.
Wola to jest, co wszem włada,
Nie bez celu nie układa.
Sama pełni w czasów rzędzie,
Któż w jej księdze czytać będzie?
Gdyby chciała odsłonione
Mieć swe końce utajone,
Musiałaby gwiazdom znaki
Dać na czele dla poszlaki
I odkrycia tego treści.
Co w przepaści ciemnej mieści.
Na co? — Aby rozum ćwiczyć
Tych, co uczą sfery liczyć,
Czy aby z tych badań skrytych
Ujść od nieszczęść nieodbitych,
Lub abyśmy smak tracili
W rozkoszach, dla dalszej chwili,
Truli dobre teraz mienia
Z przyszłych gorycz przewidzenia?
Błąd wierzyć w los, raczej zbrodnia!
Słońce świeci, jak pochodnia,
Codzień planety bieg mają.
Nieba gwiazdy obracają,
Dzień po nocy wnet nadchodzi;
Jakaż z tego myśl się rodzi?