Strona:PL Chrzanowski Ignacy - Biernata z Lublina Ezop.djvu/500

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


Gryzione są krzykacze że wrzeszczą namiętnie;
Gryzieni są cisi, że śmią siedzieć obojętnie.
Tak, gryząc je swobodnie, wąż do dziś dnia hula;
A rzeczpospolita żab bolesnymi skwierki
Do dziś dnia woła o innego króla:
Lecz bóg nie chce się więcej mieszać w jej rozterki.

A. Mickiewicz..




III. Bajka o skórze niedźwiedziej.
1. Czego nie masz, nie obiecuj.
Biernat z Lublina
2. O polującym i o garbarzu.

Przedał jeden łowiec garbarzowi skórę niedźwiedzią, którego nazajutrz mial zabić. Chcąc garbarz tę krotochwilę widzieć, naparł się z łowcem do lasa. Tam gdy szli, wlazł garbarz na wysokie drzewo, chcąc patrzać na potykanie. A gdy łowiec ku jamie niedźwiedziej śmiele przystąpił, wyszczuwszy go psy, rzucił nań oszczepem; ale niedźwiedź uchyliwszy razowi, skoczył do łowca i wziął go pod się. Łowiec, wiedząc ten kunszt, iż niedźwiedź umarłej rzeczy przepuszcza, zataił w sobie ducha i stał się, jako umarły. Przytulił niedźwiedź gębę swą do jego ust, patrząc, jeśliby jeszcze dychał, żywy będąc. A gdy żadnej pary z niego nie poczuł, pobieżał precz. Widząc to, garbarz zlazł z drzewa i biegł do łowca, napominaj go, aby stał bez bojaźni. Potym go pytał, coby mu niedźwiedź szeptał do uszu. On rzekł: